Ostry-dyzur_Gregg-Hurwitz.jpg

Ostry Dyżur – czy warto podejmować etyczne decyzje?

4 Flares Twitter 0 Facebook 4 4 Flares ×

Czy pomoc brutalnemu przestępcy jest zgodna z moralnością i etyką? Czy ktoś, kto oblewa twarze kobiet żrącą substancją oszpecając je na całe życie zasługuje na śmierć, czy jednak warto go chronić przed bezwzględnymi policjantami i domagać się dla niego sprawiedliwości?

Każdy lekarz powinien postępować według przysięgi Hipokratesa, gdzie między innymi deklaruje: „[…]Według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek”. A co w przypadku, gdy medyk musi podjąć decyzję o ratowaniu zdrowia lub życia osoby, która bezpośrednio skrzywdziła jego najbliższych? Przed takim dylematem staje dr David Spier, bohater „Ostrego Dyżuru”, autorstwa Gregg’a Hurwitz’a.

Do Centrum Medycznego UCLA, na ostry dyżur, wbiega krzycząca z bólu pielęgniarka Nancy Jenkins. Jej skóra jest mocno poparzona. Okazuje się, że nieznany napastnik oblał ją ługiem – silnie żrącym zasadowym środkiem używanym, m.in. do przetykania rur w kanalizacjach. Kobieta jest ciężko ranna, jej życiu zagraża niebezpieczeństwo. Ordynator dr David Spier, robi wszystko, aby uratować życie swojej wieloletniej podwładnej i przyjaciółce. Pewne jest, że pielęgniarka zostanie na zawsze oślepiona i oszpecona. Okazuje się, że kobieta jest siostrą policjanta – ten za wszelką cenę chce dorwać przestępcę, który dopuścił się tak bestialskiego postępku.

Atak na starszą pielęgniarkę nie był jednorazowym przypadkiem. Podczas gdy lekarze walczą o życie Nancy, oblana ługiem zostaje kolejna kobieta w białym fartuchu – tym razem młoda azjatycka pani doktor. Ochrona szpitala i policja wzmacniają swe szeregi i przy trzeciej próbie ataku przestępca zostaje wreszcie schwytany. Przez przypadek mężczyzna sam oblewa się żrącą substancją i zanim trafi do aresztu, zostaje zaprowadzony na ostry dyżur, miejsce swojego ataku, gdzie policjanci oddają go pod opiekę doktora Spier’a. Lekarz zrobi wszystko by odłożyć w czasie transport sprawcy do celi, bo wie, że żądny zemsty brat Nancy jest w stanie rozprawić się z nim zanim mężczyzna trafi przed jakikolwiek sąd. Ordynator nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak tragiczne konsekwencje pociągną za sobą jego z pozoru przemyślane decyzje. Funkcjonariusze muszą rozwiązać zagadkę, dlaczego przestępca uwziął się na kobiety pracujące w Centrum Medycznym UCLA.

Główny bohater doktor Spier, podczas rozgrywanej akcji przeżywa przemianę i weryfikuje swoje poczucie moralności. Ciągle boryka się z dylematami dotyczącymi etyki. Początkowo najważniejsza jest dla niego kariera oraz dobro pacjentów. Mężczyzna jest synem znanych lekarzy i chce, aby dobre imię jego rodziców zostało zachowane. Bardzo pragnie, aby wszystkie jego działania były zgodne z tym, czego chciałaby jego nieżyjąca już matka, niegdysiejsza szefowa Centrum Medycznego UCLA. Jednak gdy lekarz dowiaduje się, że kobieta była zamieszana w okrutny eksperyment, zaczyna rozważać sens swoich poczynań. Ciekawym motywem w książce jest wprowadzenie do historii tajemniczego pomocnika z półświatka, który w wyrazie wdzięczności za ochronienie go przed policją, pomaga rozwikłać sprawę napastnika oblewającego ługiem i jednocześnie chroni Spier’a. Jest postacią, którą nie można zakwalifikować, ani do dobrych, ani złych bohaterów.

Powieść „Ostry Dyżur” Gregg’a Hurwitz’a to pełen napiętej akcji thriller. Tempo jest naprawdę zawrotne, a czytelnik nie zazna chwili wytchnienia. Oddaję autorowi głęboki pokłon – już dawno nie czytałam książki akcji, gdzie bohaterowie byli tak barwnie opisani, jakbym co najmniej raz spotkała każdego z nich. Nawet osoby, które odegrały niewielką rolę w fabule, jak chłopiec z zespołem downa z ośrodka opieki nad upośledzonymi umysłowo. Mogłam sobie wyobrazić, że stoję naprzeciwko niego i czuję jego złość,  gdy nie otrzymał kolejnej porcji gazet do składania. Kolejne chapeau bas składam przed Hurwitz’em za opis otoczenia. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że znajduję się w pomieszczeniach, czy plenerach, w których przebywają bohaterowie „Ostrego Dyżuru”. W powieści znalazłam jednak jedno niedopatrzenie. W pewnym momencie autor zapomina o poszkodowanej pani doktor i pomija jej historię w sporej części wydarzeń, aż do końca nie wspominając o jej stanie. Jest to jednak drobne niedociągnięcie i nie psuje dobrego wrażenia z całości. Książkę polecam każdemu miłośnikowi mocnych wrażeń, bo Gregg Hurwitz zagwarantował je w stu procentach.

Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Magdalenie z serwisu Interia

interia

interia360